Zazie Bistro, czyli o najgorszym makaronie świata
Recenzenci Michelina z pewnością nie jedli w Zazie Bistro szałwiowego pappardelle w palonym maśle.
Wyróżnienie Bib Gourmand inspektorzy Michelina przyznają za stosunek jakości do ceny. Jestem przekonany na sto procent, że podczas ich wizyty w Zazie Bistro nie dostali do zjedzenia szałwiowego pappardelle (w menu przez jedno p) w palonym maśle. Po prostu jest to potrawa nieudana, wręcz prymitywna, w której każdy składnik jest pomyłką.
Pełna nazwa potrawy, którą będę źle wspominał przez długi czas to „papardelle szałwiowe w palonym maśle z krewetkami w tempurze, mulami, mlecznym czosnkiem, szałwią z pieca i jalapeño”.
1. Nazywanie tej utopionej w spalonym maśle brei makaronem jest obrazą dla każdego Niemca, Polaka i Szweda, o Włochach nie wspominając. Nie mogę zrozumieć jak można tak zepsuć makaron. Przecież umiejętne gotowanie makaronu to jedna z podstawowych umiejętności kucharskich.
2. Zarówno krewetki jak i mule są dobre, gdy się je smaży krótko. Tutaj robiono to zdecydowanie za długo.
3. Jalapeño nie stwierdzono.
4. Nie wiem co to jest mleczny czosnek, ale z pewnością nie jest to nic smacznego.
5. Cała ta potrawa jest smakową pomyłką, ale utopienie wszystkiego w spalonym, po prostu okropnym w smaku maśle, jest pomysłem tyleż zadziwiającym, co nieudanym.

Pappardelle szałwiowe niestety zdominowała moją wizytę w Zazie Bistro, muszę jednak przyznać, że dwie pozostałe potrawy, których kosztowałem plasują się znacznie wyżej.
Na przystawkę wziąłem ślimaki w sosie czosnkowym z Fourme d’Ambertem, szalotką i fenkułem podawane z ciastem francuskim. Jako że było to moje pierwsze spotkanie ze ślimakami ich oceniać nie zamierzam, dodatki natomiast spełniły oczekiwania pewnego wyrafinowania. Delikatnie podsmażona szalotka z cieniutko pokrojonym fenkułem to połączenie ciekawe, a sos z Fourme d’Ambertem naprawdę smakowity. Dodatkowo, bardzo uprzejmy i na poziomie kelner, obiecał 7 ślimaków i obietnicy dotrzymał.

Jako że wszystko co pływa w morzu wzbudza moje pożądanie zamówiłem także kałamarnicę z grilla na sosie z czosnku i mango podawaną z maślanymi speatzlami, sałatką z tuńczyka z patelni, awaokado i migdałów. Kałamarnicę z grilla trudno zepsuć i tutaj na szczęście się nie udało. Sos z mango też pyszny, ale mango pyszne jest w każdej konfiguracji. Nie cierpię natomiast migdałów w formie wiórków czy też jakiejś takiej kruszonki. Po prostu nie czuć wtedy ich wspaniałego smaku. Awokado podobnie jak jalapeño nie stwierdzono.
Podsumowując w skali 1-10. Pappardelle – 0, Ślimaki – 8, Kałamarnica – 7. Jednym słowem niespecjalnie zachęcam do wizyty w Zazie Bistro, a na pewno ostrzegam, że polecenie Michelina na wyrost.
Zazie Bistro
Józefa 34
31-056 Kraków
Rachunek za dwie osoby, które się nie objadły i wyszły niezbyt zadowolone wyniósł 125 zł.